Reklama
  • Czwartek, 16 lipca 2015 (14:00)

    Anna Mucha. Treningi to za mało!

Słoneczny dzień w centrum Warszawy. Na parkingu jednej z kamienic spotykamy Annę Muchę (35). Z Marcelem Sorą przekazuje syna, półtorarocznego Teodora, w ręce niani. Starsza córka pary, 3-letnia Stefania, jest już w przedszkolu.

Aktorka dawno nie była tak zapracowana jak ostatnio. Odkąd miesiąc temu ukazała się jej książka „Toskania, że mucha nie siada”, nie miała dnia odpoczynku. Targi książki, spotkania z czytelnikami, promocja w telewizji...

Reklama

Liczyła pewnie, że dzięki temu w mediach będzie się mówiło o niej wyłącznie w kontekście książki, tymczasem okazuje się, że tematem numer jeden jest... jej brzuch!

Zawsze musiała się mocno pilnować

Nie, nie chodzi o trzecią ciążę. Owszem, aktorka wspomniała niedawno, że chciałaby mieć jeszcze jedno dziecko, ale dodała, że nie musi się spieszyć. Więc o co chodzi? Niektórzy mówią, że Anna jest idealną reklamą swojej książki. W Toskanii nie tylko można podziwiać przepiękne, sielskie krajobrazy, ale i zakochać się bez pamięci w regionalnych przysmakach. A nasza aktorka sama przyznaje, że jest uzależniona od dobrego jedzenia i łakoci.

To dlatego zawsze musiała walczyć o idealną figurę. 6 lat temu pomógł jej w tym „Taniec z Gwiazdami”. W trakcie treningów schudła i wyrzeźbiła ciało. Po urodzeniu pierwszego dziecka szybko postarała się odzyskać wagę sprzed ciąży. Ale po drugim porodzie dla wielu kobiet powrót do formy jest o wiele trudniejszy. Anna również do nich należy.

Zrezygnowała z modelującej bielizny

Choć syna urodziła już 1,5 roku temu, nie może pozbyć się zbędnych kilogramów w okolicy brzucha. Najpierw przed oficjalnymi wyjściami robiła głodówkę, a pod elegancką kreację wkładała bieliznę modelującą sylwetkę.

Wyśmiała to niedawno Joanna Horodyńska, pisząc o jednej z kreacji Anny: „Zapaści można dostać od tych prześwitów, koronek, majtek obciskających...”

Wtedy chyba w Annie coś „pękło”. Przestała przejmować się swoją figurą, wciąż wkłada krótkie sukienki, eksponujące jej zgrabne, opalone nogi. Pozwala sobie nawet na modne rozkloszowane spódnice na gumkę, które pogrubiają nawet najzgrabniejsze sylwetki. Jednak jej dystans do figury to tylko pozory…

Tak naprawdę przejmuje się tym, że brak talii osy może mieć poważne konsekwencje. Anna może stracić kontrakty reklamowe, które od lat są głównym źródłem dochodów (jej jedyna od dawna rola w „M jak Miłośc” nie zapewniłaby tak wygodnego życia).

Podobno Anna dostała od jednego z reklamodawców ultimatum, że ma 3 miesiące, by schudnąć, dlatego w tajemnicy zaczęła indywidualne treningi z osobistym trenerem.

Ćwiczy w cichym i spokojnym miejscu, żeby nikt nie mógł jej zobaczyć, ale na dietę wciąż nie potrafi się zdecydować. Ma nadzieję, że same treningi wystarczą i już po wakacjach zaprezentuje idealną figurę.

KB

Życie na gorąco
Więcej na temat:Anna Mucha | Mucha | mucha | Annie | treningi | Toskania | Nie | aktorka | Joanna | taniec | "Joanna" | sor

Zobacz również

  • Aktórka opowiada, że nie miała zamiaru być kolejną piszącą celebrytką, narzeka też na poziom czytelni ctwa w Polsce. I mimo że nie chciała, to jednak napisała książkę, która jest osobistym... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.